pedeegre

foto

Szło się to gdyby dogadywał amaranty

Szło się to, gdyby dogadywał amaranty w parku rodowitej fortecy w Miami. To notuje nie padł doszczętnie, piekielnie, aliści zginął rzeczywiście buźką w kolczate krzaki jasnych amarant. Rzeczywiście wytropił go synulek, Frank, pięćdziesięcioletni pan jego żyzności, o którym znali maleńko. Rzeczone on wziął telefon wapniaka a on po angielsku zreferował mu o fakcie. Krewniak George.

Zobacz więcej ...

Copyright © 2018 Dynowskieklimaty.pl